Przez lata drobne zakupy z azjatyckich platform docierały do Polski bez żadnej należności celnej. Ta zasada przestała obowiązywać 1 lipca 2026 roku, a wraz z nią zniknął jeden z filarów opłacalności takich zamówień. Sposób naliczania nowej opłaty okazał się przy tym mniej oczywisty, niż zapowiadały pierwsze nagłówki, i właśnie w tym punkcie kryje się większość nieporozumień.
Co dokładnie się zmieniło
Podstawą jest rozporządzenie Rady (UE) 2026/382 z 11 lutego 2026 roku, które uchyliło zwolnienie z należności celnych dla przesyłek o rzeczywistej wartości do 150 euro. Szczegóły techniczne doprecyzowało rozporządzenie wykonawcze Komisji z czerwca. W miejsce zwolnienia weszła ryczałtowa stawka 3 euro, czyli mniej więcej 13 złotych. Rozwiązanie ma charakter przejściowy i obowiązuje do 1 lipca 2028 roku, kiedy ruszy unijne centrum danych celnych, a przesyłki zaczną być rozliczane według zwykłej taryfy. Najprościej widać to w zestawieniu obu stanów prawnych.
| Element | Do 30 czerwca 2026 | Od 1 lipca 2026 |
| Zwolnienie dla przesyłek do 150 euro | obowiązywało | zniesione |
| Należność celna od takiej paczki | brak | 3 euro za pozycję taryfową |
| Podstawa naliczania | — | klasyfikacja taryfowa, nie liczba sztuk |
| VAT | rozliczany odrębnie | rozliczany odrębnie |
| Towar wysyłany z magazynu w UE | bez cła | poza zakresem nowej stawki |
| Okres obowiązywania | — | do 1 lipca 2028 |
Powód zmiany bywa pomijany, a tłumaczy skalę reakcji. Według danych przywoływanych przez Radę w 2024 roku trafiło do Unii około 4,6 miliarda przesyłek o niskiej wartości, z czego mniej więcej 91 procent pochodziło z Chin. Instytucje wskazywały przy tym na zaniżanie deklarowanej wartości, sztuczne dzielenie zamówień na mniejsze paczki oraz towary niespełniające norm bezpieczeństwa. Zwolnienie, pomyślane pierwotnie jako sposób na odciążenie administracji celnej, stało się z czasem realną przewagą sprzedawców spoza Wspólnoty nad firmami działającymi w Europie.
Skąd biorą się różne kwoty na podobnych paczkach
Cała trudność siedzi w słowie „pozycja". Stawki nie mnoży się przez liczbę sztuk ani nie nalicza raz od całej przesyłki — decyduje klasyfikacja taryfowa. Krajowa Administracja Skarbowa doprecyzowała, że pozycją jest jeden towar lub grupa towarów o tej samej klasyfikacji, opisie i pochodzeniu.
Komisja Europejska ilustruje to prostym przykładem. Pięć koszulek w jednej paczce oznacza 3 euro, ponieważ wszystkie mieszczą się w tej samej klasyfikacji. Trzy koszulki i zegarek to już 6 euro, bo mamy do czynienia z dwiema odrębnymi kategoriami. Wniosek dla kupującego jest odwrotny do intuicji: droższa okazuje się paczka różnorodna, a nie ta z większą liczbą przedmiotów.
Warto też pamiętać, że 150 euro nie jest nowym limitem, powyżej którego opłata znika. To granica stosowania uproszczonego ryczałtu — powyżej niej obowiązują zwykłe stawki taryfowe, zależne od rodzaju i pochodzenia towaru. Sama należność nie zastępuje przy tym podatku od towarów i usług, który rozliczany jest niezależnie.
Dlaczego nie wszystko zdrożało
Nowa stawka obejmuje towary wysyłane bezpośrednio spoza Unii przez sprzedawców zarejestrowanych w systemie IOSS, co według Rady odpowiada mniej więcej 93 procentom przepływów e-handlu do Wspólnoty. Poza jej zasięgiem pozostaje jednak asortyment leżący już w europejskich magazynach — i platformy skorzystały z tego niemal natychmiast. Shein postawił własne centrum dystrybucyjne w Unii, Temu rozwija program Local-to-Local oparty na lokalnych sprzedawcach, a AliExpress prowadzi analogiczną usługę Local+.
W praktyce oznacza to, że dwa wizualnie identyczne produkty w tej samej aplikacji mogą mieć różną cenę końcową, zależnie wyłącznie od miejsca wysyłki. Regulacja przyspieszyła zatem przenoszenie logistyki bliżej klienta, zamiast po prostu podnieść wszystkie ceny.
Jak się w tym odnaleźć
Zmiana nie kończy się na lipcowej stawce. Reforma celna uzgodniona w marcu 2026 roku przenosi większą odpowiedzialność za zgodność towarów na sprzedawców i platformy handlowe, a poza tym przewiduje jeszcze opłatę manipulacyjną, która ma zrekompensować koszty obsługi po stronie administracji i wejść w życie najpóźniej 1 listopada 2026 roku. Jej wysokość określi odrębny akt prawny. Przed złożeniem zamówienia warto więc sprawdzić kilka rzeczy:
- skąd fizycznie wysyłany jest towar, bo to przesądza o objęciu go opłatą;
- ile różnych kategorii produktów znajdzie się w jednym koszyku;
- czy sprzedawca wlicza należność w cenę, czy dolicza ją przy odbiorze;
- jaka jest łączna wartość przesyłki względem progu 150 euro;
- czy ten sam produkt jest dostępny z magazynu położonego w Unii.
Wyższe rachunki wzmocniły przy okazji stary odruch: zanim cokolwiek trafi do koszyka, kupujący szuka sposobu na obniżenie kwoty. Nawyk dawno wyszedł poza sklepy odzieżowe i obejmuje branże niemające nic wspólnego z przesyłkami z Azji. Wpisywana w wyszukiwarkę fraza kod promocyjny hitnspin opiera się dokładnie na tym samym mechanizmie co poszukiwanie kuponu na darmową dostawę. Zmienia się wyłącznie branża, a logika zachowania pozostaje identyczna.
Era paczki za kilka euro dobiegła końca i raczej nie wróci, bo obecna stawka jest dopiero pierwszym etapem szerszej przebudowy unijnego systemu celnego. Docelowo próg 150 euro ma zniknąć zupełnie, a należności będą naliczane od pierwszego euro wartości towaru.